Poznaj kogoś Suppi - Słuchowisko "Matki z Polski" | Magdalena Gajda

„Matki z Polski” to słuchowisko o prawdziwych historiach, emocjach i macierzyństwie bez lukru. Magdalena Gajda tworzy przestrzeń czułą, uważną i bardzo potrzebną.
Są takie projekty, które nie próbują mówić głośniej od innych, a i tak zostają z nami na długo. „Matki z Polski” to właśnie jedna z takich opowieści. Magdalena Gajda stworzyła słuchowisko, w którym prawdziwe historie kobiet wybrzmiewają bez pośpiechu, bez taniej sensacji i bez idealizowania codzienności. Jest tu miejsce na macierzyństwo w całej jego złożoności - z czułością, zmęczeniem, siłą, lękiem, pamięcią i wszystkim tym, co zwykle nie mieści się w uproszczonych obrazkach. W rozmowie z Suppi Magdalena opowiada o tym, jak rodził się ten projekt, dlaczego tak ważna jest dla niej autentyczność i co sprawia, że „Matki z Polski” stają się dla słuchaczek i słuchaczy czymś więcej niż tylko internetowym formatem.
Jak narodził się pomysł na projekt „Matki z Polski”? Czy był to impuls, alboodpowiedź na to, czego brakowało w internecie?
Magdalena Gajda: To był przemyślany plan, który „dojrzewał” we mnie ponad 10 lat. Historia jest taka, że kiedy w 2013 r. zaczęłam występować w mediach jako Społeczna Rzeczniczka Praw Osób Chorych na Otyłość, to wielu dziennikarzy radiowych zwróciło mi uwagę, że mam bardzo radiowy głos i że powinnam „coś” z nim zrobić. Ja jestem dziennikarką, ale piszącą. Uwielbiam tworzyć i robię to niemal od dzieciństwa. A w zawodzie pracuję już ponad 30 lat i napisałam ponad 4 tysiące tekstów, z czego przynajmniej połowa to reportaże lub historie życia. Ale jakoś wcześniej nikt nie zwrócił uwagi na mój głos. Zakiełkowała mi więc wtedy myśl, aby „coś” z tym głosem zrobić. A w 2024 r. uznałam, że jestem do tego gotowa. Pamiętam, że promowałam wówczas swoją książkę pt. „My, skrajnie otyli”, pierwszy na polskim rynku wydawniczym reportaż o Polakach ważących ponad 200-300 kg. Zaprosiła mnie Justyna Mazur – Kudelska, autorka podcastu „Piąte: nie zabijaj” i rozmów o chorobie otyłości. Rozmawiałyśmy wtedy ponad godzinę, a pod tym odcinkiem ukazało się wiele bardzo miłych dla mnie komentarzy, w których także zwracano uwagę na mój głos. Postanowiłam wtedy, że stworzę słuchowisko, w którym połączę moją pasję pisania z moim głosem.
A temat słuchowiska „Matki z Polski”? Skąd się wziął?
Magdalena Gajda: Z tego, że ja matką nie jestem, ale matki podziwiam za ich siłę i wszechstronność, i chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o macierzyństwie. Moim planem jest stworzeniem Wielkiej Wielopokoleniowej Sagi Matek, ale też przestrzeni pełnej rodzinnych wspomnień i anegdot. Matki z Polski to taka wirtualna, audio powieść o współczesnych matkach i ich rodzinach.
No właśnie, projekt Matki z Polski dotyka bardzo ważnych i często trudnych tematów związanych z macierzyństwem. Czy pamiętasz moment, w którym poczułaś, że to, co robisz, naprawdę trafia do innych kobiet?
Magdalena Gajda: Największą siłą projektu „Matki z Polski” jest to, że jego Bohaterki i ichopowieści są prawdziwe. Ja nie wymyślam tych historii. Ja szukam ciekawych kobiet, o których wiem, że są mamami, rozmawiam z nimi o ich życiu i macierzyństwie, często sięgając do wspomnień o ich matkach, babkach i prababkach. A potem siadam i te historie spisuję, fabularyzuję, a na koniec, już po montażu, dodaniu muzyki i efektów dźwiękowych, opowiadam na antenie. Każda z opowieści „Matek z Polski” jest więc prawdziwa. I tak się rzeczywiście składa, że w każdej poruszamy jakiś ważny temat np. choroby nowotworowej matki i jej strachu o los dzieci, terapii hormonalnych i prób poczęcia dziecka, macierzyństwa zastępczego i adopcji, samodzielnego macierzyństwa, wychowania dziecka neuroatypowego, przemocy domowej, zdrady itd. itd. I tak, pamiętam ten moment kiedy poczułam, że projekt Matki z Polski ma sens. Kiedy pojawiły się komentarze od innych kobiet, że w historiach moich Bohaterek odnajdują swoje życie, problemy, radości i emocje. Ucieszyły mnie też wiadomości od… mężczyzn. Okazało się, że projekt Matki z Polski ma całkiem sporą grupę słuchaczy – mężczyzn, których ciekawi w jaki sposób kobiety podchodzą do swojego macierzyństwa.
Kiedy rozmawiasz z nową Bohaterką to masz jakąś konkretną myśl i temat, który chcesz poruszyć?
Magdalena Gajda: Tak, ale to tylko pierwszy wątek. Bo podczas rozmowy szybko wyłaniają się
sprawy, tematy, których w ogóle nie przewidziałam. Pamiętam, że takim wątkiem, który mnie najbardziej zaskoczył była… matczyna złość, irytacja, gniew na dziecko, jego zachowania i jak sobie z tymi emocjami radzić. Jedna z Bohaterek projektu „Matki z Polski” przyznała, że odczuwała na swoje dziecko taką złość, że bała się, że zrobi mu krzywdę i poszła specjalny kurs jak sobie radzić w takich sytuacjach.
W internecie jest dużo idealizowanego obrazu macierzyństwa. Ty pokazujesz prawdziwą, czasem niewygodną stronę. Czy to była świadoma decyzja od początku?
Magdalena Gajda: Dokładnie tak. Ja nie pokazuję „matek cukrowych”, tylko matki prawdziwe. Uważam, że tylko wtedy ten projekt będzie miał sens. Może to zabrzmi zbyt górnolotnie, ale ja bym chciała poprzez historie Bohaterek pozostawić jakiś ślad dla kolejnych pokoleń o tym jak żyliśmy na początku XXI w, w jakich warunkach, z jakimi emocjami, jakie mieliśmy kłopoty, a co dawało nam radość i szczęście. Nie chcę więc współczesnego macierzyństwa lukrować, a pokazywać taki jakim ono jest naprawdę. A wierzę w to, że nawet o bardzo dramatycznych, traumatycznych czy nawet brutalnych sprawach można opowiadać spokojnie, z taktem i szacunkiem, bez sensacji i bulwersowania. I mam nadzieję, że mi się to udaje.
Czy czujesz, że „Matki z Polski” to tylko projekt internetowy, czy już coś więcej - przestrzeń, wspólnota, a może forma wsparcia dla innych kobiet?
Magdalena Gajda: Obserwuję, że „Matki z Polski” taką wspólnotą i przestrzenią się stają. Zdaję
sobie sprawę, że w kolejnych odcinkach słuchowiska poruszamy sprawy bardzo trudne. Dlatego, dla przeciwwagi, wprowadziłam w projekcie także… chwile wytchnienia, czyli rolki, w których dzielę się rodzinnymi wspomnieniami, anegdotami, czy nawet przepisami kulinarnymi, które otrzymałam od swoich Bohaterek.
Tworząc w tak wrażliwym obszarze, gdzie granica między prywatnością a publikacją jest cienka - jak dbasz o Bohaterki i ich granice?
Magdalena Gajda: Uczono mnie, że jedną z głównych zasad rzetelnego dziennikarstwa, jest – podobnie jak w medycynie – reguła: Primum non nocere, czyli: Po pierwsze: nie szkodzić. Bezpieczeństwo Bohaterek, ich dzieci i rodzin jest więc dla mnie priorytetem. Dając moim Bohaterkom przestrzeń i czas do swobodnego „wygadania się”, a potem spisując ich historie – daję im możliwość autoryzacji materiału, a więc i kontroli nad treściami, które są upubliczniane. Ba! Wiem, że w procesie autoryzacji teksty biorą udział nie tylko moje Bohaterki, ale i ich dzieci, matki, partnerzy/partnerki itp. Relacje między członkami rodzin są często bardzo skomplikowane, a projekt „Matki z Polski” ma zostawić rodzinne wspomnienie, a nie przyczyniać się do rodzinnych dramatów.
Czy są tematy, które szczególnie trudno było Ci poruszyć, ale czułaś, że są ważne i potrzebne?
Magdalena Gajda: Dla mnie takich tematów nie było. Ale! Było wiele tematów, które były trudne dla moich Bohaterek. I wiele razy zdarzyło się, że naszym rozmowom towarzyszyły łzy. Natomiast… Pamiętam taki komentarz pod jednym z odcinków, który mnie samą zmusił do zastanowienia się nad tym, czy jest jakaś mama, której ze względu na jej poglądy nie „wpuściłabym” do swojego projektu. Ktoś mnie wtedy zapytał, czy „Matki z Polski” to słuchowisko prawicowe, czy lewicowe. Odpowiedziałam, że mój projekt jest apolityczny i areligijny. Są w nim mamy o różnych poglądach politycznych, ale też mamy o określonym wyznaniu, mamy agnostyczki i mamy ateistki. Ale… Czy ja bym chciała zaprosić do projektu mamę np. o poglądach rasistowskich…? Tutaj czuję wewnętrzny opór. Nie „udźwignęłabym” tej rozmowy.
Czym jest dla Ciebie wsparcie od społeczności - zarówno to finansowe, jak i emocjonalne? Czy zmienia ono coś w Twoim podejściu do tworzenia?
Magdalena Gajda: Wsparcie finansowe i emocjonalne mają dla mnie ogromne znaczenie. Są dla mnie motorem do tworzenia kolejnych odcinków mojej Wielkiej Sagi. Cieszę się z każdego komentarza, bo jest dowodem na to, że ktoś zatrzymał się, zainteresował, uznał, że chce wyrazić swoją opinię, podzielić się czymś. I ważny jest dla mnie każdy grosz, który otrzymuję w darze, bo to znaczy, że ktoś uznał mój projekt za szczególnie wartościowy i docenił moje starania. I jest jeszcze jeden aspekt. Powiem szczerze, że ja jestem z siebie bardzo, bardzo dumna. Bo, proszę Państwa, ja mam 55 lat. A Państwa zainteresowanie wsparcie projektem „Matki z Polski” pokazuje, że nawet pokolenie X może się z powodzeniem odnaleźć we współczesnym cyfrowym świecie.
Co chciałabyś, żeby każda osoba, która trafia na „Matki z Polski”, wyniosła dla siebie po kontakcie z Twoimi treściami?
Magdalena Gajda: Przekonanie, że w każdej historii „Matek z Polski” odnajdzie fragment, element, emocję ze swojej historii. I pewność, że jest w miejscu, w którym o wszystkich sprawach mówi się w sposób stonowany i bezpieczny. Pamiętam taki komentarz, że historii „Matek z Polski” – „słucha się spokojnie i łagodnie, jak bajki na dobranoc”. Zapraszam więc – przygotuj sobie kubek z ulubionym napojem, usiądź w fotelu, albo połóż się na kanapie, otul się kocem, załóż słuchawki i posłuchaj: Matki z Polski - YouTube opowieści prosto z życia. A jeśli chcesz, abym Ci w tym dalej towarzyszyła – postaw mi Gorącą Czekoladę tutaj: Słuchowisko "Matki z Polski" | Magdalena Gajda - Suppi by Patronite Do usłyszenia!
W świecie, w którym tak wiele treści walczy o uwagę krzykiem, „Matki z Polski” wybierają inny język - spokojny, czuły i uważny. To projekt, który nie upraszcza ludzkich historii, tylko pozwala im naprawdę wybrzmieć. I może właśnie dlatego tak łatwo odnaleźć w nich kawałek własnego życia, własnych emocji albo rodzinnych wspomnień. Rozmowa z Magdaleną Gajdą pokazuje, że czasem największą siłę mają te opowieści, które są prowadzone bez hałasu, ale z ogromnym wyczuciem.
☕ Wesprzyj Magdalenę stawiając gorącą czekoladę tutaj!
Chcesz poznać więcej inspirujących historii? Śledź nasze profile na Facebooku i Instagramie, by być na bieżąco z nowymi wywiadami i nie przegapić niczego wyjątkowego!