Poznaj kogoś Suppi - olek.adhd

Masz poczucie, że ludzie trafiają do Ciebie bardziej po wiedzę, po poczucie „mam podobnie”, czy może właśnie po to połączenie jednego z drugim?
Olek mówi o ADHD w sposób, który trudno pomylić z kimkolwiek innym - szczerze, konkretnie i bez pozy. W jego treściach jest miejsce i na humor, i na rzeczy naprawdę ważne: diagnozę w dorosłości, maskowanie, stereotypy i codzienność, o której wiele osób wcześniej nie umiało opowiedzieć własnymi słowami. W rozmowie opowiada o tym, jak z beauty contentu przeszedł do mówienia o życiu z ADHD, co było dla niego najtrudniejsze po diagnozie i dlaczego woli być po prostu Olkiem niż internetowym ekspertem.
Pamiętasz moment, w którym pomyślałeś, że chcesz mówić o ADHD publicznie, a nie tylko układać to sobie prywatnie po diagnozie?
Olek: Już od kilku lat przed diagnozą byłem aktywny w internetach, tylko wtedy robiłem typowo edukacyjny beauty content, poświęcony pielęgnacji włosów, co łączyło się z moją ówczesną pracą. Po diagnozie coraz więcej zacząłem mówić o swoim życiu z ADHD na swoim TikToku i Instagramie, bo widziałem, że wówczas tych treści nie było zbyt wiele, a mitów na ten temat niestety było (i jest) sporo. Zmiana tematyki moich sociali nastąpiła dość płynnie, a też z pierwszym filmem o ADHD coraz więcej osób zaczęło się do mnie odzywać z pytaniami lub po prostu, żeby powiedzieć, że mają podobnie i żebym dalej robił to, co robię. Poczułem, że to dobry kierunek i tak to idzie dalej! 
Diagnozę dostałeś jako dorosła osoba. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w tym momencie - sama diagnoza, to co wyjaśniała, czy raczej to, ile rzeczy nagle zaczęło układać się w jedną całość?
Olek: Największą trudnością był dla mnie proces zdejmowania maski. Tutaj muszę nakreślić czym jest maskowanie. Jest to świadome (lub nieświadome) ukrywanie trudności i objawów związanych z ADHD, które polega na niemal nieustannym pilnowaniu się, by dopasować się do neurotypowego społeczeństwa lub spełnić oczekiwania innych ludzi (lub swoje własne). Maskowanie może być nadmiernym kontrolowaniem swoich reakcji i emocji, gdy czujemy, jak w nas one buzują. Zgadzaniem się na wszystko kosztem przekraczania naszych granic, perfekcjonizmem, robieniem miliona notatek, żeby tylko o czymś nie zapomnieć. Przychodzeniem na umówione miejsce pół godziny przed czasem, żeby nie wyjść na spóźnialskich, a nawet przepracowywaniem się, żeby ludzie nie pomyśleli, że jesteśmy leniwi… Strategii maskowania może być mnóstwo i choć niektóre z nich mogą być użyteczne (a czasem konieczne), to niestety idą w parze z ogromnym wypaleniem psychicznym.
Po diagnozie część z moich strategii przestała spełniać swoją funkcję i poczułem się jak dziecko, które na nowo musi nauczyć się chodzić. Zamiast ulgi po diagnozie, o której mnóstwo ludzi mówi i faktycznie ją odczuwa — ja poczułem wielkie zagubienie i przygnębienie, bo zacząłem zauważać na jak wielu obszarach życia sobie nie radzę, „a przecież powinienem”. Dopiero z czasem, dzięki pracy nad swoimi trudnościami i psychoterapii, nauczyłem się coraz mniej biczować się za swoje trudności. Choć zdarza mi się to robić do dzisiaj. Niestety.
W Twoich treściach jest i humor, i dużo konkretu. Jak znaleźć taki język, żeby z jednej strony rozładowywać napięcie, a z drugiej nie spłaszczać tematu ADHD?
Olek: Trudno mi konkretnie odpowiedzieć na to pytanie, bo z natury mam duży dystans do siebie i lubię żartować, a z drugiej strony wiem, że są takie tematy, przy których wypada zachować powagę (a przynajmniej mam taką nadzieję, że wiem xd). Ważne, żeby jakoś to wyśrodkować i mieć świadomość, że ADHD to nie jest mem i często łączy się z dużym cierpieniem. I o tym trzeba mówić serio.
Piszesz, że chcesz pokazywać, że z ADHD się nie wyrasta i że to nie jest żadna „supermoc”. Z jakim stereotypem najczęściej masz ochotę wejść w polemikę?
Olek: Nic nie wk***** mnie bardziej od twierdzeń, że „ADHD to moda” i „teraz każdy ma ADHD”. Tak samo wkurzają mnie firmy, wciskające jakieś suplementy, które mają „leczyć” ADHD, autyzm, albo nawet raka i wykorzystują ludzką bezradność, by nakręcić sobie sprzedaż, a przy okazji dodać ideologiczne trzy grosze, rozpowszechniające teorie spiskowe o tej „złej big pharmie” xD Uważam, że to jest niemoralne, perfidne i powinno się to zgłaszać do odpowiednich instytucji.
Natomiast jeśli chodzi o ludzi to wiem, że nie jestem w stanie zmienić myślenia wszystkich. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce się czegoś dowiedzieć i jest otwarty, to będzie poszerzać swoją wiedzę. Czasem impuls sprawi, że wchodzę w polemikę z niektórymi osobami, ale najczęściej staram się to olewać, bo szkoda nerwów i czasu.
Masz poczucie, że ludzie trafiają do Ciebie bardziej po wiedzę, po poczucie „mam podobnie”, czy może właśnie po to połączenie jednego z drugim?
Olek: Myślę, że po „mam podobnie”, bo mówiąc o ADHD odnoszę się do własnych doświadczeń, ewentualnie moich znajomych. Choć sporadycznie zdarza mi się odwoływać do badań naukowych, to na niektóre tematy po prostu nie chcę się wypowiadać, bo wiem że nie mam odpowiednich kompetencji ani wiedzy. Lubię też podkreślać, że ADHD to spektrum i to, że ja mam „tak” — nie oznacza, że Ty musisz mieć identycznie. Poza tym nie jesteśmy swoimi diagnozami i nie możemy im podporządkowywać, ani tłumaczyć nimi, całego swojego jestestwa ;) I to również pragnę podkreślać i co jakiś czas o tym przypominam.
Mówisz o rzeczach ważnych, ale bez mentorskości i bez tonu „już wszystko wiem”. To było od początku naturalne, czy z czasem wypracowałeś taki sposób mówienia o zdrowiu psychicznym?
Olek: To było naturalne, bo nie uważam się za żadnego mentora, znawcę ani specjalistę. Nie jestem psychologiem, psychiatrą ani coachem. Dlatego mentorski ton i specjalistyczne słownictwo pozostawiam innym — ja wolę być po prostu „Olkiem” xD
Czy był materiał albo wiadomość od odbiorcy, która szczególnie pokazała Ci, że to, co robisz, naprawdę komuś pomaga?
Olek: Wszystkie wiadomości, w których ktoś mi dziękuje za to, co robię, bo dzięki moim treściom osoba ta umówiła się na diagnozę, podjęła się leczenia i może „żyć normalnie”. Dla mnie to jest trochę abstrakcyjne, bo choć są to osoby, których nie znam, to takie wiadomości udowadniają, że w jakiś sposób moje gadanie o ADHD może być dla kogoś pomocne :D Zdarza się też, że ktoś mnie rozpozna na ulicy i powie, że ogląda moje filmy i wybiera się na diagnozę. To jest ogromna motywacja, bo lubię pomagać innym, nawet jeśli nie jest to bezpośrednia pomoc.
Piszesz, że chcesz budować neuroróżnorodną społeczność, w której ludzie czują się „jak u siebie”. Po czym poznajesz, że taka przestrzeń naprawdę zaczęła się wokół Ciebie tworzyć?
Olek: Między innymi z uwagi na wcześniej wymienione wiadomości i sytuacje, ale też dostaję sporo reakcji i odpowiedzi na moje relacje od stałych obserwujących, z którymi lubię sobie po prostu pogadać. Każdy chce być zrozumiany. Jeśli mogę w jakiś sposób zrzeszać ze sobą ludzi, to super!
W opisie Patronite wspominasz, że Twoje treści mają być jednocześnie merytoryczne, rozrywkowe i coraz lepiej zrobione. Co dziś najbardziej chciałbyś rozwinąć w swojej twórczości?
Olek: Poza technicznymi aspektami, takimi jak sprawniejszy i przyjemniejszy dla oka montaż video, dobra jakość dźwięku i wyraźny obraz, chciałbym móc też częściej robić collab z innymi twórcami, pokazywać różne perspektywy poza swoją — to byłoby mega!
Czym jest dla Ciebie wsparcie od odbiorców - bardziej potwierdzeniem, że ten głos jest potrzebny, czy realną pomocą, dzięki której możesz robić więcej i lepiej?
Olek: Jednym i drugim. Wsparcie w postaci wirtualnej kawy (choć w moim przypadku to prędzej matchy i herbaty, bo kawa nie działa na mnie najlepiej xD) uświadamia mi, że to co robię jest dla kogoś ważne. Każda wpłata to dla mnie potwierdzenie, że moi odbiorcy traktują moje treści naprawdę poważnie, a ja dzięki ich wsparciu mogę się rozwijać, ulepszać jakość tych treści i kontynuować swoje działania 
Z tej rozmowy zostaje przede wszystkim jedno: ogromna siła prostego, ludzkiego języka. Olek nie buduje wokół siebie pozycji mentora, nie udaje specjalisty i nie próbuje nikogo ustawiać. Zamiast tego tworzy przestrzeń, w której można poczuć ulgę, rozpoznać siebie i po prostu usłyszeć: „mam podobnie”. A kiedy z takich treści rodzi się decyzja o diagnozie, leczeniu czy zadbaniu o siebie, to znak, że to, co robi, naprawdę ma znaczenie.
🍵 Wesprzyj Olka stawiając herbatkę tutaj!
Chcesz poznać więcej inspirujących historii? Śledź nasze profile na Facebooku i Instagramie, by być na bieżąco z nowymi wywiadami i nie przegapić niczego wyjątkowego!